• Miłosierdzie Boże
    • Obraz
  • Intencje Mszalne
  • Intencje na Godzinę Miłosierdzia
  • Kazania i czytania
    • Konferencje
      • Formularz zamówienia CD
  • Modlitwa
    • Koronka do Miłosierdzia Bożego
    • Modlitwa do Miłosierdzia Bożego

V Niedziela Zwykła - kazanie

Hi 7,1-4.6-7;1 Kor 9,16-19.22-23; Mk 1,29-39
Hiob mówiąc o trudzie życia jest nam tak bliski zwłaszcza dla tych najbardziej zmęczonych, zniechęconych, a jest ich taka duża rzesza. Pod jego słowami wielu z nas by się podpisało: „Lecz noc wiecznością się staje i boleść mną targa do zmroku. Czas leci jak tkackie czółenko i przemija bez nadziei” (Hi 7,4b.6 ). Takie uczucia każdemu z nas na różnych odcinkach życia towarzyszyły, bo gdzie jest trud i walka tam też są wątpliwości o sens wysiłku, pracy. Nie jesteśmy masochistami, żeby ból sprawiał nam przyjemność stąd naturalną reakcją człowieka na trudności jest ból egzystencjalny. Nikt z nas nie chciałby cierpieć, bo to nie sztuka dla sztuki.

To produkt uboczny grzechu pierworodnego wpraszający się do naszego życia bez naszej zgody. Jeśli się więc pojawia w chorobie ciała, czy ducha, zmęczeniu życiem fizycznym czy psychicznym to z racji, że jesteśmy ludźmi myślącymi należałoby z tym coś zrobić. Najgorszą rzeczą byłaby kapitulacja mówiąc: „i tak nic nie da się zrobić”. Taka kapitulacja jest niegodna człowieka. Ona nie rozwiązuje problemów tylko je zaostrza prowadząc do większej degradacji człowieka, nie przynosi upragnionej ulgi, ale popycha w rozpacz największą przepaść niewyobrażalnego bólu. Taki człowiek najpierw popycha innych ku śmierci, a na końcu sam do nich dołącza. Nieraz oglądałem w telewizji jak ktoś najpierw morduje innych, a na końcu siebie. Czy to nie straszne skutki rozpaczy? Nikomu tego nie życzę, nawet największym wrogom! I nikt doprowadzając się do takiego stanu nie będzie mógł się usprawiedliwić, że nie było innego wyjścia nawet jeśli nikomu nie szkodził, a sam wpadł przepaść rozpaczy.
Lekarstwem oczywiście jest Jezus Chrystus! Wiemy o tym, ale w zagonionym życiu zapominamy. Przypominam więc, że z Jezusem nie ma takiej trudności, przeszkody, której nie można było pokonać! Wierzysz w to?! Czy śmierć nie jest największą, najtrudniejszą przeszkodą? A jednak przez Zmartwychwstanie Chrystusa została pokonana. Czy to nie mówi nam o możliwościach, które przez osobę Zbawiciela mogłyby spłynąć na nas?
W aklamacji alleluja słyszeliśmy: „Jezus wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby”. To stwierdzenie wyraża prawdę, że Jezus nie był obserwatorem, doradcą, ale wszedł w nasze życie i biorąc na siebie wszystko co najtrudniejsze, najcięższe. Mało tego przynosił ulgę tam, gdzie była wiara: „Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił” (Mk 1,34). Takiej postawie Jezusa Chrystusa pełnej zaangażowania i ofiary nic nie możemy zarzucić. Jedynie sobie możemy wyrzucić, że o tym zapominamy, nie dostrzegamy, i zamiast budzić w sobie nadzieję, że nie jesteśmy osamotnieni rodzi się w nas zbyt często apatia, smutek lub jeszcze większe stany depresyjne.
Hiob pyta: „Kiedyż zaświta i wstanę” (Hi 7,4a). My już takich pytań nie powinniśmy stawiać, bo jutrzenką naszego życia jest Chrystus. Świadomość tej prawdy powinna być motywacją do podejmowania największych ofiar, trudów życia w imię miłości do Boga, bo one w Nim zyskują najwyższą wartość największej nagrody. A nagrodą jest życie wieczne bez jakichkolwiek braków, niedoskonałości. Jeśli marzy nam się życie bez chorób, stresów, zmęczenia, zniechęcenia to powiedzmy sobie wyraźnie i stanowczo: tutaj na ziemi to nie możliwe. To życie nie jest celem, a jedynie drogą. Trudno wymagać, żeby w drodze mieć wszystkie luksusy życia, wymarzony komfort. Droga zawsze zakłada trud. Nie skupiajmy się jednak na trudach podobnie jak sportowiec nie skupia się na trudzie nudnych ćwiczeń powtarzanych w nieskończoność, a na nagrodzie zwycięstwa. W ten sposób życie nie przejdzie nam koło nosa na narzekaniach, a stanie się pasmem zwycięstw ludzkiej natury połączonej z Bożą wszechmocą. I tak dołączymy do grona zwycięzców, których nazywamy świętymi.   
ks. Mirosław Kęska SMJM

 

Copyright © AKI VIP-projekt 20 Maj 2012, Niedziela,